W popołudniowym
świetle liście skrzyły zielenią. Poruszane lekko wiatrem tańczyły na gałęziach
jak prawdziwe baletnice. Wszystko to wyglądało tak magicznie.
Hermiona siedziała na
parapecie z kubkiem herbaty w rękach. Uwielbiała patrzeć jak słońce powoli
chowa się za horyzontem pozostawiając za sobą mrok. Chłód wdzierający się przez otwarte okno
wślizgnął się pod jej sweter, więc zeszła z parapetu. Rozprostowała kości i
rozejrzała się po pokoju. Wszędzie walały się podręczniki, pióra i inne
niezbędne rzeczy do Hogwartu. Za dwa dni miał się rozpocząć ostatni dla niej
rok w Hogwarcie. W jej planach miało to nastąpić o wiele szybciej,
ale lepiej
teraz niż nigdy. Nie tylko ona wraca do szkoły z opóźnieniem. Jeszcze jutro ma
się spotkać z Harry’m, Ronem i Ginny, a z tego co wie, w zamku spotka liczną
grupę starych przyjaciół.
Podeszła do wieży i
włączyła muzykę. Rozpoczęła ostatnie przygotowania. Dopakowała do kufra jeszcze
kilka książek i szat, upewniła się, czy ma w nim wystarczająco dobrze
zabezpieczone, zapasy atramentu i piór i zdecydowała się na kąpiel. Wpuściła do
wanny dużo wody, dolała ulubione olejki
i zanurzyła się w niej aż po głowę.
Wstrzymała oddech i zamknęła oczy.
Od czasu ostatnich,
przykrych zdarzeń potrzebowała dużo momentów, w których mogłaby po prostu
odetchnąć, odciąć się od wszystkich trosk. Było jej trudno, ale radziła sobie z
tym coraz lepiej. Ból powoli ustępował, wspomnienia kłuły jej serce coraz
mniej.
***
Zatrzasnęła za sobą
drzwi i z wdzięcznością odetchnęła świeżym powietrzem. Właśnie rozpoczynał się
nowy rozdział w jej życiu. Bez smutku i cierpienia planowała odrodzić się na
nowo.
Do Nory miała trafić
na godzinę 18.00, ale stwierdziła, że chyba nikomu nie zaszkodzi jak zjawi się
tam trochę szybciej. Skupiła się i już po chwili poczuła nieprzyjemne uczucie w
okolicach pępka. Co prawda nie mogła się teleportować tuż przed domem
Weasley’ów, tylko kilka wzgórz dalej, ale była to na tyle piękna i spokojna
okolica, że mogła sobie pozwolić na spacer.
Kufer był dość ciężki
i trudno było taszczyć go przez równiny pokryte trawą. Po około półgodzinnym
marszu przed oczami stanęła jej Nora. Gorąca fala zalała jej ciało, poczuła
przyjemne ciepło w sercu. W tym miejscu czuła się jak w domu. Pan i pani
Weasley traktowali ją jak drugą córkę, a przecież tego tak bardzo potrzebowała.
Twarz Hermiony rozświetlił uśmiech i poczuła nagły przypływ energii. Zaczęła
biec w stronę budynku, by jak najszybciej znaleźć się w środku. Dotarłszy do
drzwi, stukała w nie mocno, nie mogąc się doczekać widoku znajomych twarzy.
- Lecę! Już lecę!
Ze środka dobiegł
głos pana Weasley’a i już po chwili jego bystre oczy pojawiły się w szparze
w
drzwiach.
- Hermiona! –
zdziwiony jej widokiem, ale jednocześnie szczęśliwy z tego powodu, gestem
zaprosił ją do środka.
Od czasu wojny i
śmierci jednego z jego synów, twarz Artura pokryło znacznie więcej zmarszczek,
a włosy poprzetykały siwe kosmyki. Za uśmiechem krył się smutek, który Hermiona
rozpoznała bez przeszkód. Nie wyobrażała sobie jak to jest stracić dziecko i
nie chciała nigdy się tego dowiedzieć. Od czasu tej tragedii, George nie
pojawiał się zbyt często w towarzystwie ludzi, zamknął się
w czterech ścianach
swojego domu zbyt wstrząśnięty śmiercią bliźniaka, by móc normalnie
funkcjonować. Reszta Weasley’ów często go odwiedzała i przejęła tymczasowo
opiekę nad sklepem.
Gdy Hermiona weszła
do środka zdążyła jeszcze zauważyć, jak Molly Weasley ukradkiem zrzuca ze stołu
zużyte chusteczki. Rąbkiem szaty otarła oczy i z uśmiechem przywitała Hermionę.
Przytuliła ją tak mocno, jak gdyby chciała ją udusić.
- Hermiona! Tak się
cieszymy, że jesteś już z nami – spojrzała szatynce w oczy, po czym przejechała
ją wzrokiem od stóp do głów – Oj, zmizerniałaś! Ale zaraz to naprawimy!
Wzięła dziewczynę za
rękę i poprowadziła ją do kuchni. Usadziła Hermionę na krześle przy długim
stole i wlała do miski zupę. W tym czasie zwabieni nagłym poruszeniem zbiegli
się już Harry, Ron
i Ginny.
- Mionka! Świetnie
wyglądasz – pierwsza w uściski wzięła ją Ginny. Co prawda Hermiona bardzo
schudła, ale miło było słyszeć komplementy.
Kiedy przywitała się
też z Harry’m i Ronem, wspólnie usiedli do stołu, a Molly i Artut wyszli do
ogródka, stwierdzając, że trzeba młodych zostawić samych.
- Jak oni sobie
radzą? – zapytała zatroskana Hermiona.
- Nie jest tak źle –
zaczął Ron – Na początku było naprawdę bardzo ciężko, ale jest już coraz
lepiej. Martwimy się tylko o George’a, nie widzieliśmy go już od półtorej
miesiąca, nie chce żebyśmy go odwiedzali, powiedział, że woli być sam.
- Wszystko się ułoży
– Hermiona położyła dłoń na ręce Rona, by dodać mu otuchy.
Na chwilę zapanowała
cisza.
- No! A co u ciebie,
Hermiona? – zapytał uśmiechnięty Harry, by przerwać to milczenie.
Rozmawiali potem
długo. Beztrosko śmiali się i żartowali, jak normalni młodzi ludzie. Wszyscy
właśnie tego potrzebowali. Zapomnienia i chwili odpoczynku. Kiedy dobiła już 21.00, Ginny
i Hermiona
zrobiły każdemu po kubku gorącej czekolady, a Harry i Ron przygotowali pokaz
fajerwerek, które wcześniej kupili w mugolskim sklepie. Owinięci w przypadku dziewczyn w koce, lub w bluzach
stali na zewnątrz podziwiając rozbłyski na niebie. Pan Weasley był w swoim
żywiole, podziwiając kunszt mugoli
***
Księżyc świecił
wysoko na niebie, gdy Hermiona gwałtownie otworzyła oczy, próbując załapać
kontakt z rzeczywistością. Koszmar nadal dudnił w jej skroniach. Oblizała
spierzchnięte usta
i podniosła się z łóżka. Spojrzała na Ginny, która spała tak
słodko, tak niewinnie. Sama nie pamiętała już kiedy po raz ostatni spała
spokojnie. Za każdym razem śnił się jej ten sam sen. Był jak pułapka, z której
nie sposób było się wydostać.
Na palcach uchyliła
drzwi i wyszła z pokoju. Prześliznęła się do łazienki i przekręciła kluczyk.
Podeszła do zlewu i puściła cienki strumień wody. Uspokoił ją na tyle, by
zamoczyć ręce w zimnej cieczy i obmyć nią kark. Jej ciałem wstrząsnął
dreszcz, jakby wybawienie spędzający z jej powiek ostatnie wspomnienia
przykrego snu.
Nad umywalką wisiało
lustro. Lustro odbijające to samo co zwykle. Dziewczyna. Przeciętna. Brązowa
szopa na głowie, sińce pod dużymi oczami. Piegi na policzkach. Nic nowego.
Jedyną niewidoczną w tej chwili zmianą w jej ciele, była masa. Hermiona dużo
schudła i nie wyglądała teraz najzdrowiej.
Zakręciła kurek i
wróciła do pokoju przyjaciółki. Dopiero teraz poczuła jak gorąco jest w pokoju.
Podeszła do okna i otworzyła je na oścież. Nocny wietrzyk miło połaskotał ją po
szyi. Nie chciała zasnąć, więc usiadła na parapecie i wpatrywała się w ciemny pejzaż
aż do rana.
O 8.00 Hermiona
usłyszała na schodach panią Weasley, więc szybko wśliznęła się na swoje miejsce
w łóżku i udawała, że śpi. Kiedy Molly weszła do pokoju, udało jej się nawet na
szóstkę odwzorować przebudzenie. Razem z
Ginny poszły do łazienki i przebrały się w czasie, gdy reszta domowników
przygotowała śniadanie. Zjedli je w pośpiechu i pochwyciwszy bagaże samochodem
Artura ruszyli na King’s Cross. Oczywiście musieli zawrócić dwa razy. Za
pierwszym razem po różdżkę Ginny,
a za drugim, po wszystkie bagaże Harry’ego.
Na dworzec trafili
dziesięć minut przed odjazdem. Czując powiew wiatru we włosach przeszli przez
ścianę między peronem dziewiątym, a dziesiątym. Tym razem musieli zawrócić
tylko jeden raz, gdy okazało się, że nie wiadomo jakim cudem, Ron nie trafił w
mur i zamiast znaleźć się na należytym peronie, wpadł w mugolską rodzinę.
Wylądował na małej dziewczynce i skrzyczany oraz poobijany skórzaną
torebką dołączył do grupy.
Przyjaciele zajęli
dla siebie miejsca i wychylili się przez okna, by pożegnać machnięciem ręki
płaczącą Molly i tulącego ją Artura.
Gdy pociąg wyjechał
ze stacji i ruszył przez zielone łąki zostawiając za sobą Londyn, wszyscy
rozluźnili się na swoich miejscach i po prostu uśmiechali się, oczami wyobraźni
widząc już Hogwart. Uśmiechali się, by zapomnieć, uśmiechali się, by odpocząć,
uśmiechali się, by być szczęśliwymi.
***
Po około piętnastu
minutach, do przedziału wpadło dwoje chłopców. Był to Neville i Seamus. Pomimo,
iż ukończyli już Hogwart, postanowili wrócić do niego, jako patroni. Patroni
dopiero co zostali powołani do życia. Ich zadaniem było sprawowanie pieczy nad
ogólnym porządkiem
w szkole. Taka była ich oficjalna rola. Tak naprawdę, każdy
wiedział, że mają bronić zamku. Czuwać nad tym, by nic nie wymknęło się spod
kontroli. Pilnować ogólnie pojętego spokoju i działać, gdyby ,,coś się
wydarzyło”.
- Kogóż my tu mamy? –
powiedział z poważną miną Neville – Czyżby nasi podopieczni?
Razem z Seamusem
zaczęli śmiać się w niebogłosy. Wcisnęli się w wolne miejsca i spojrzeli z
uśmiechem na starych przyjaciół.
Po kilku minutach dołączył
do nich jeszcze Dean i razem spędzili drogę do Hogwartu. W połowie podróży
usłyszeli jeszcze w drzwiach:
- Coś dla was,
kochaneczki?
Rozweseleni kupili
wszystko i Dean musiał usiąść na kolanach Neville’a, by móc zmieścić zakupy.
***
Za oknem robiło się już powoli ciemno, gdy
wszyscy uczniowie ubierali szaty i wychodzili
z pociągu. Hermiona sprawnie
zgarnęła wszystkie swoje rzeczy, stanęła w drzwiach wagonu i
z zażenowaniem stwierdziła,
że Ron i Harry nie założyli jeszcze szat. Ginny prychnęła i usiadła
z brodą na
rękach.
Hermiona odchyliła głowę do tyłu i ze zniecierpliwieniem
wdychała świeże powietrze, które uczniowie zdążyli już wpuścić do wnętrza
pociągu. Co jakiś czas, ktoś ocierał się o nią łokciem,
ale nikt nie komentował
tego, że stoi w przejściu.
Dopiero śmiech przebiegających pierwszaków
niemile wyrwał ją z zadumy. Podniosła wzrok
w idealnej chwili, by zobaczyć
Dracona Malfoy’a. Osłupiała, bo kogo jak kogo, ale jego nie spodziewała się tu
zobaczyć. Szedł właśnie korytarzem w stronę wyjścia, nieuchronnie zbliżając się
w jej stronę. Podniósł wzrok i spojrzał wprost na nią. Hermiona zaczerwieniła
się, bo czuła jak gdyby ktoś przyłapał ją na gorącym uczynku. Stalowe tęczówki
przewiercały ją na wylot, wydawały się jednak podejrzanie zamglone. Platynowe
włosy w nieładzie rozsypały się na głowie ślizgona,
a policzki były
zdecydowanie bardziej zapadnięte niż przy ich ostatnim spotkaniu. Chłopak
zmarszczył groźnie brwi i nim dziewczyna się zorientowała przeszedł obok,
boleśnie trącając ją łokciem.
***
Jest już pierwszy rozdział!
Mam nadzieję, że uda mi się dokończyć tą historię,
a Wam spodobała się pierwsza część
i dotrwacie do tego czasu,
Kolejnych rozdziałów możecie oczekiwać
w odstępach około tygodniowych, czasami
może mniej.
Skylar ♥
Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.
OdpowiedzUsuń